Roman Spandowski – https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=&ved=2ahUKEwjAid63hrH7AhVJlYsKHWT5AfIQFnoECAsQAQ&url=https%3A%2F%2Fencysol.pl%2Fes%2Fencyklopedia%2Fbiogramy%2F18771%2CSpandowski-Roman.html&usg=AOvVaw3ZSscIu6VRxwfSMN3Rztyn

👉Tak jak przedtem z głęboką przykrością obejrzałem migawki z tegorocznego tzw. Marszu Niepodległości w Warszawie. Szczęśliwie było tam gawiedzi już mniej niż ostatnio i nie doszło tym razem do starć z policją i znacznych szkód majątkowych wobec warszawskiej gminy. Wśród gawiedzi owszem zobaczyliśmy Macierewicza (bez co prawda młodocianych asystentów – cóż, skleroza i andropauza) oraz Ziobrę z orszakiem (jakie Ziobro, taki orszak). Były jak zwykle dawno już zakazane paragrafami race i kominiarki, ale kto by się w PiSowskiej policji tym przejmował. Owa policja się wszak bardzo przejęła parunastoma milczącymi demonstrantami z Obywateli Rzeczypospolitej pod banerem „Patriotyzm to nie nacjonalizm” i ich potraktowała stosownie do wzorów SA we wczesnych latach 30. w Niemczech. Kto by chciał snuć historyczne analogie, ma tu – i zapewne będzie miał – ich więcej. Oby nie do dosytu.

W samym pochodzie flagi jak flaki z olejem. Czyli do wyrzygania. Oraz wykrzyczane hasła jakby najgrubiej przesadzone wschodnimi przyprawami do flaków. Czyli też do wyrzygania. W sumie Polska nade wszystko (czy to zgoła fałszywe tłumaczenie z romantycznej „Pieśni Niemców” – Deutschland ueber alles?).

Zarówno Polacy (wcześniej), jak i Niemcy (później) doznali na początku XIX w. odkrycia, że są narodami. Pomimo ówczesnej oświeceniowo-romantycznej ideologii powszechnej zgody wśród ludzi świeżo wykwitły patriotyzm (lub nacjonalizm – to zależy od punktu widzenia w czasie) i pomimo tejże zgody wspaniałych przykładów (np. jak Niemcy traktowali polskich powstańców w 1831 r. ciągnących przez ich kraj do Francji – swoją drogą dyżurni polscy patrioci powinni się wreszcie tym też zająć, a nie tylko lewacy) doszło do tego, z czym dotąd się musimy mierzyć. Jak pogodzić racjonalność oświecenia z emocjonalnością romantyzmu? Czyli jak pogodzić społeczny pragmatyzm z osobistymi afektami, które się już stały ponadosobiste?

To jest timbre naukowego dyskursu całego cywilizowanego świata, a zwłaszcza jego sedna – czyli cywilizacji europejskiej. W krajach demokracji z dawna dawnej jest to już oczywistością bez jakiegokolwiek postulatywizmu. Po prostu – jest jak jest. A o tym decydują media i agencje rankingowe. Oczywiście niezależne od państwowej administracji. Sam nacjonalizm w stanie wchodnioeuropejsko-czystym jest na zachodzie najewidentniejszym idiotyzmem. W gospodarkę wolnorynkową państwo ingeruje z rzadka i niemal wyłącznie prosocjalnie. Owszem, państwu zależy na dobrostanie swoich obywateli, ale owo państwo na pewno nie porzuci reguł dawno sprawdzonych społecznych – i ogólnoekonomicznych, i szczególnosocjalnych. Chyba żeby chciało sobie 1) zmienić model państwa na skrajnie autorytarny lub 2) założyć własnowolnie stryczek na swą szyję.

To jest wybór nam nieszczęśliwie panującego PiSowskiego państwa, ale to jest też nasz wybór. Przynajmniej dopóki jeszcze jesteśmy w niejakiej demokracji.

A dla wielbicieli narodowej tradycji mam tu dwa wiersze naszych szacownych klasyków literackich, w jednym wypadku nawet wieszcza. Choć nie sądzę, żeby nacjonalistyczna tłuszcza chciała w nich znaleźć jakieś olśnienie.👈

👉Juliusz Słowacki 👈

Szli krzycząc: Polska! Polska! – wtem jednego razu

Chcąc krzycząc zapomnieli na ustach wyrazu,

Pewni jednak, że Pan Bóg do synów się przyzna

Szli dalej krzycząc: Boże! Ojczyzna! Ojczyzna!

Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka,

Spojrzał na te krzyczące i zapytał – jaka?

👉 Jan Kasprowicz 👈

Rzadko na moich wargach –

Niech dziś ta warga ma wyzna –

Jawi się krwią przepojony

        Najdroższy wyraz: Ojczyzna.

Widziałem, jak się na rynkach

Gromadzą kupczykowie,

Licytujący się wzajem,

Kto ją najgłośniej wypowie.

     Widziałem, jak między ludźmi

     Ten się urządzi najtaniej,

     Jak poklask zdobywa i rentę,

     Kto krzyczy, iż żyje dla Niej.

     Widziałem rozliczne tłumy

Z pustą, leniwą duszą,

Jak dźwiękiem orkiestry świątecznej

Resztki sumienia głuszą.

Sztandary i proporczyki,

    Przemowy i procesyje.

    Oto jak treść Majestatu,

    Który w niewielu żyje.

Więc się nie dziwcie – kto może,

Choć milczkiem słuszność mi przyzna,

Że na mych wargach tak rzadko

Jawi się słowo: Ojczyzna.  

Udostępnij: