Autor: Roman Spandowski
Umarł Stanisław Soyka, genialny artysta bez granic, bo i muzyk i poeta. Choćby za tekst „Tolerancji”- gloria poezji się mu należy.
Bardzo poważałem go od dawna. Prezentował w tzw. muzyce popularnej wszystko, co ceniłem najbardziej – niezwykle przejmującą melodykę, niby zwykłą, ale niezwykłą, wirtuozerię fortepianu w wykonaniu palców całkowicie sprzecznych z ideałem pianisty, teksty, z których treściami się natychmiast utożsamiałem, bo trafiały dokładnie w moją wrażliwość etyczną i estetyczną oraz interpretacją na podobną miarę. W sumie atmosfera „Piwnicy pod baranami” – a lepszej rekomendacji nie trzeba, oraz pociecha dla wszystkich cieleśnie niedoskonałych, że można być mimo to kimś największym i najwspanialszym. Stanisław Soyka takim był i takim pozostanie, nie tylko dla mnie. Pomimo biologicznego przemijania.
PS. Zamiast kwiatów na grób przesłuchajcie sobie „Tolerancję” w pełnym tekście, a zamiast pogrzebowych modłów – jeszcze ją raz. I jeszcze raz, i jeszcze raz.