Czy wybory parlamentarne 2023 r. są ważne? Prof. dr hab. Roman Bäcker
Czy wybory parlamentarne 2023 r. są ważne?
Czy możemy pozwolić sobie na eksperymentowanie?
Prof. dr hab. Roman Bäcker Katedra Filozofii i Teorii Polityki UMK, Instytut Nauk o Polityce
(streszczenie wystąpienia)
Kto nami rządzi?
Socjolodzy nazywają elitę rządzącą brudną wspólnotą. Tych, którzy są połączeni teczkami na Żoliborzu i interesami na Nowogrodzkiej. Wspólnotą ludzi, którzy wiedzą, że popełniają przestępstwa ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Do tego dochodzi sposób myślenia - myślenie fundamentalistyczne, biało-czarny schemat myślenia - “my jesteśmy zawsze dobrzy”.
Możliwe scenariusze w konsekwencji pozostania rządzącej elity przy władzy.
- Ogromne koszty społeczne i gospodarcze. Ostrołęka, CPK, monopolizacja gospodarki widoczna w cenach gazu czy ropy, tworzenie zależności klientelistycznej i korupcjogennej. I to wszystko zostanie utrzymane. Ale to jest najmniejszy koszt jaki można wymienić.
- Podporządkowanie sądownictwa - jeśli “reforma” dojdzie do końca to niezależni sędziowie będą sądzeni i skazywani przez zależnych. A wtedy wszyscy sędziowie będą wiedzieli co robić z opozycjonistami takimi jak np. Poczobut. To już jest przećwiczone w Rosji, Białorusi i nie tylko.
- Zniszczenie samorządności - Putin zniszczył samorządy poprzez zaprzestanie finansowania, u nas też ten proces trwa.
- Kontynuacja zrywania więzi z Unią Europejską. I to jest jedna z najdalej idących konsekwencji.
- Ostatnia jest najdalsza. Widać to po reakcji elit rządzących na np. rakietę, która trafiła na teren Polski. Elita rządząca jest w stanie doprowadzić do zainicjowania wojny z Rosją, bo już to dwa razy próbowała przećwiczyć.
Tym samym te wybory są nie tylko ważne dlatego, że będą decydowały kto będzie rządził, ale będą decydowały o typie reżimu politycznego - demokratycznego lub niedemokratycznego. Również dlatego, że będą decydowały o nas samych bez wyjątku.
Są ważne również dlatego, że mogą zaistnieć tendencje do tego, żeby wybory się w ogóle nie odbyły. Pretekstem może być to, że trzeba koniecznie przystąpić do wojny. Każdy pretekst jest lepszy niż program cela +, który wiadomo, że dla niektórych przedstawicieli elit rządzących jest możliwy.
Wniosek jest taki, że trzeba się przygotować nie tylko do wyborów, ale i na wszystkie możliwe scenariusze.
Jakie są konsekwencje i zagrożenia metody D'Hondt'a? Dr Wojciech Peszyński
Wina D’Hondta
Po ostatnich wyborach opozycja stwierdziła, że ich przegranej winien jest D’Hondt. Jednak zasady przeliczania głosów na mandaty są znane od lat i to nie wina tych zasad a ich nieznajomości.
Dr Wojciech Peszyński wyjaśnił na czym metoda D'Hondta polega.
Metoda d'Hondta stosowana jest w takich krajach jak Republika Federalna Niemiec, Hiszpania, Holandia. W Polsce obowiązuje w przypadku wszystkich wyborów proporcjonalnych, czyli wyborów do Sejmu RP, do Parlamentu Europejskiego, do Sejmiku Województwa, do Rad Powiatu oraz gmin powyżej 20 tysięcy mieszkańców.
Metoda polega na tym, że wynik głosowania dzielimy przez poszczególne liczby naturalne i największe ilorazy, w zależności od liczby mandatów w danym okręgu, wskazują komitety, który uzyskują te mandaty.
(Przykładowe wyliczenie - slajd 3, 4, 5 prezentacji, wynik 3:1:1:0:0, przy zastosowaniu innej metody wynik wyborów byłby 2:1:1:1:0.)
Nie tylko d’Hondt
System wyborczy w Polsce to wypadkowa kilku elementów.
- reguła, formuła wyborcza, transformacji wyniku głosowania na mandaty czyli wspomniany d’Hondt.
- klauzule zaporowe, czyli progi wyborcze 5% dla komitetu wyborczego oraz 8% dla koalicyjnego komitetu wyborczego.
- kształt list wyborczych, w Polsce obowiązujący tak zwany model list półotwartych.
- okręgi wyborcze, ustawa mówi, że najmniejszy okręg ma mieć 7 mandatów.
Próg naturalny
Próg naturalny to rzeczywista wartość, którą musi w danym okręgu osiągnąć komitet wyborczy, żeby zdobyć mandat.
Próg ustawowy jest 5%, ale on obowiązuje dopiero w okręgu, który ma 19 mandatów. W wyborach do Sejmu taki okręg mamy 1. Jest 41 okręgów, więc dla 40 próg naturalny jest wyższy od progu ustawowego. Na przykład w okręgu Częstochowa 7-mandatowym, próg naturalny wynosi 12,5%. Czyli żeby zdobyć mandaty w wyborach do Sejmu trzeba osiągnąć dużo, dużo wyższe poparcie niż te wskazane 5%.
Próg przecięcia
Próg przecięcia to jest wartość, w której liczba zdobytych głosów jest proporcjonalnie równa liczbie zdobytych mandatów.
W Polsce jest on na poziomie 14,5%. Kto ma wynik wyższy niż 14,5%, ten zdobywa proporcjonalnie większą liczbę mandatów. Kto ma niższy, ten zdobywa proporcjonalnie niższą liczbę mandatów niż głosów.
Zmiany?
Dr Wojciech Peszyński uważa, że obowiązujący system wyborczy jest sprawiedliwy i skuteczny, bo zapewnia reprezentację niemal 100% społeczeństwa i pozwala uzyskać stabilną większość największej partii i tym samym skuteczne rządy. I w związku z tym nie uważa, żeby były potrzebne jakieś zmiany w systemie wyborczym. (Np. przypadek, gdy Lewica zdobywa 14-15% głosów, a nie ma mandatu, powoduje, że też te wybory są skuteczne).
Dyskusja po panelu naukowym
Pytanie Joanny Scheuring-Wielgus: Skąd się wzięło pojęcie "brudna wspólnota"?
Odpowiedź prof Romana Bäckera: Pierwszy raz zastosował je profesor Andrzej Zybertowicz i ono dotyczyło relacji między rządzącymi, tajnymi służbami i grupami przestępczymi. Andrzej Zybertowicz tego pojęcia w tej chwili nie używa, nie wiem dlaczego, natomiast to pojęcie doskonale pasuje do takich wzajemnych, dziwnych relacji, które w tej chwili zachodzą.
Pyt. prowadzącego - Piotra Gierszewskiego: Czy uprawnione byłoby stwierdzenie, że wybory, dwa razy pod rząd, obecna opozycja przegrała w zasadzie z D’Hondtem i z drugim przeciwnikiem, bardzo istotnym, brakiem jedności. Bo też się pojawiają takie opinie w kontekście ilości list czyli premia dla zwycięzcy.
Odp. dr Wojciecha Peszyńskiego: Nie przegrała na pewno z D’Hondtem, bo warunki tej kampanii były wcześniej znane, trzeba do nich się dostosować. To nie Wiktor D’Hondt jest winien, a bardziej to chociażby, że przez 4 lata nie udało się opozycji wypracować wspólnej koncepcji, wspólnego programu i nadal tego też u przedstawicieli opozycyjnych nie widzę. PiS ma cały czas bardzo duże rezerwy, ma cały czas bardzo duże zasoby, narzuca dyskurs, narzuca tematy. Wojna, agresja Rosji na Ukrainę PiSowi sprzyja.
Kwestia list - i tak i nie. Z jednej strony wiadomo, że struktura okręgów plus D’Hondt plus próg na poziomie 5% to wszystko sprzyja temu, że większe ugrupowania dostają bonus w postaci nadreprezentacji. Ale jeżeli dwa ugrupowania ze sobą nawiążą współpracę w ramach listy, to tutaj 2 dodać 2 nie równa się 4. Równa się 3,2. Dlaczego? Dlatego, że 20% wyborców jest zrażonych tym sojuszem i nie będzie głosowało na taką listę.
Jeżeli chce się pokonać PIS, to musi być jedna silna lista, która będzie w stanie rywalizować z PIS-em i osiągnie wynik lepszy i druga, która osiągnie co najmniej ten punkt przecięcia, czyli te 14,5%, że zdobędzie taki procent głosów jak mandatów.
I w ten sposób trzeba to układać i też może robić to bardziej po cichu niż przed fleszami aparatów fotograficznych i mediami, bo z tego to może nic nie wyjść.
Pyt. Joanna Scheuring-Wielgus: Pan profesor jest znawcą reżimu rosyjskiego i mówił nam o zagrożeniach. Uważam, że jednym z zagrożeń dla wyborów jest zaangażowanie się Białorusi w wojnę i wprowadzenie stanu wyjątkowego w Polsce. Czy jest takie realne zagrożenie?
Odp prof RB: Nie, jeżeli Białoruś wejdzie do wojny, a to oznacza po prostu wysłanie wojsk białoruskich na Ukrainę, to do wojny gorącej czy tzw. wypowiedzianej między NATO a Rosją nie dojdzie. Natomiast Rosja może czuć się zmuszona ze względu na warunki wewnętrzne albo ze względu na obecność żołnierzy natowskich na terytorium frontu, na terytorium Ukrainy, do rozpoczęcia wojny z NATO. I tutaj możliwych jest mnóstwo rozmaitych scenariuszy i przypadkowych kwestii, chociażby jak rakieta rosyjska nad Rumunią, które mogą spowodować tego typu rozszerzenie się wojny.
Proszę zauważyć, co się dzieje między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Przypadek. To samo było przed I wojną światową, kiedy to lunatycy dążyli do wojny nie chcąc tej wojny, ale mimo wszystko szli. Sytuacja jest dzisiaj podobna i my musimy niesłychanie być ostrożni, żeby rozumieć, co się wokół nas dzieje, nie tylko tutaj w tym mieście, ale w ogóle w całym świecie, bo sytuacja jest tak dynamiczna, zmienna i zagrażająca nam wszystkim, że musimy brać to wszystko pod uwagę.
JSW: Czy Kaczyński wykorzysta tę sytuację i wprowadzi stan wyjątkowy?
Odp. prof RB: Jeżeli będzie wiedział na 100%, że przegra wybory, to jemu będzie się bardziej opłacało nie doprowadzić do wyborów poprzez wprowadzenie jednego z rodzajów stanów wyjątkowych niż doprowadzić do wyborów. Tego typu przywódcy czy politycy nie są ograniczani sami przez siebie, przez normy, przez nas uważane jako powszechnie obowiązujące. Oni są w stanie wykraczać poza normy i tym samym robić rzeczy, które dla nas są niemożliwe do przewidzenia, a oni po prostu kalkulują dość prosto - wygramy te wybory czy nie wygramy, utrzymamy się przy władzy czy nie utrzymamy się przy władzy. Jeżeli dodamy do tego fundamentalistyczny sposób myślenia i to nie tylko Jarosława Kaczyńskiego, to będzie to dla nich usprawiedliwione.
Tomasz Szymański
Asiu, zapytałaś wprost, czy sytuacja geopolityczna może wpłynąć na przeprowadzenie procesu wyborczego i na ile ona wpłynie.
Panie profesorze i szanowni państwo, musicie zdawać sobie jednej rzeczy sprawę, że w biurku prezesa jest zapowiedziana przez niego ustawa o ochronie ludności, która to ustawa w swoim zamyśle wprowadza stany nadzwyczajne, quasi-konstytucyjne, wykraczające poza to, co jest zapisane na sztywno w konstytucji, stan zagrożenia i stan pogotowia. To są stany, które mogą wprowadzać ze względu na bliżej nieoznaczone okoliczności właśnie tego typu przedsięwzięcia, które mają wpłynąć na proces swobody organizowania i prowadzenia kampanii wyborczej i procesu wyborczego. Oczywiście tam jest szereg różnych zagrożeń wprost dla samorządów, które ograniczają mandat władzy wykonawczej, mogą wprowadzać pod byle jakim pozorem, błahym pozorem pełnomocników premiera, czyli powiedzmy komisarzy wyborczych i szereg innych rzeczy niebezpiecznych dla przedsiębiorców, dla samorządowców i dla państwa również, ponieważ jest tam taki piękny zapis, który każdego użytkownika, odbiorcy końcowego, telefonu komórkowego bądź tableta będzie miał zainstalowaną aplikację Omnibus, która będzie informowała RCB, który też ma być zniesiony, jakby zlikwidowany tą ustawą, o tym gdzie państwo jesteście, żeby dla waszego dobra poinformować was o sytuacji kryzysowej, która może mieć miejsce.
Ta ustawa, która niestety z moich informacji coraz bliżej jest parlamentu, aczkolwiek jest cały czas skutecznie blokowana przez poszczególne grupy samorządów. Są wszystkie negatywne opinie grup samorządów wojewódzkich powiatowych gminnych. Specjaliści wypowiadają się na ten temat absolutnie źle, ponieważ cały system zarządzania kryzysowego jest postawiony na głowie. Tak jak teraz państwo widzicie, że jak coś się stanie, to za to odpowiada wójt, burmistrz, prezydent a spina to u góry wojewoda i prezes rady ministrów. Teraz będzie zupełnie odwrotnie. Teraz za zarządzanie kryzysowe, za likwidację szkód katastrof będzie odpowiadał premier, minister spraw wewnętrznych i administracji, który będzie mógł wraz z wojewodą odpalić jeden ze stanów zagrożenie.
Także to wszystko przed nami szanowni państwo i to jest ten as, który może być wykorzystany i będzie moim zdaniem ze względu na sytuację geopolityczną, co się dzieje w Rosji, ale również niestety to, co się dzieje w Turcji, gdzie pokazuje się, że po prostu tam coś nie wyszło, służby do końca nie są w stanie funkcjonować, to my mamy na to antidotum, że to zacznie działać.
Niestety, szanowni państwo, zapisy są tak niebezpieczne, że nie daj Boże, w tak trudnym czasie geopolitycznym wprowadzenie tak daleko idących funkcjonalnych systemowych zmian może zupełnie spowodować to, że zarządzanie kryzysowe ochrona ludności w kontekście zagrożeń geopolitycznych, ale też wewnętrznych spowodować duży problem, ale wytrychem są WYBORY. I tu jest ten problem, na który chciałem wskazać.
Pyt. Agnieszka Kłopotek: Ja mam pytanie do pana Profesora. Czy jeżeli w sytuacji, w której Prawo i Sprawiedliwość przegra nadchodzące wybory parlamentarne, czy nie obawia się Pan, że zrobią wszystko, korzystając z władzy, jaką mają, prokuratury i tak dalej, żeby te wybory unieważnić?
Odp. prof RB: Istnieje odpowiednia izba Sądu Najwyższego wyznaczona przez nową KRS i tym samym jest to możliwe. Natomiast system do tej pory sprawdzania wyników wyborczych na poziomie komisji i wyżej działał w miarę dobrze.
Rzecz jest w tym, że stan prawny jest tak zawikłany, że można wiele rzeczy różnych zrobić. Podstawową kwestią jest poziom oporu społecznego. Bardzo wyraźnie widoczny w maju 2020 w czasie wyborów prezydenckich i jednocześnie, o czym mało kto wie, ustawa o wyborach prezydenckich z kwietnia 2020 roku w dalszym ciągu obowiązuje, chociaż jest horrendalna i całkowicie niezgodna z jakimikolwiek normami.
To jest w tej chwili sytuacja taka, w której wyłącznie od siły, a nie od prawa zależy to, co można by nazwać ostateczną decyzją polityczną.
Kalendarium Wyborcze i MamPrawoWiedziec.pl, Róża Rzeplińska
Kalendarium Wyborcze
Róża Rzeplińska
Prowadzę serwis mamprawowiedzieć.pl i razem z moim zespołem zajmuję się informowaniem na temat tego, kim są i w jaki sposób sprawują swój mandat posłowie. A w okresie kampanii wyborczej, która się zaczęła, przyglądamy się temu, jak wygląda prawo wyborcze.
Staramy się, nie chcę powiedzieć edukować, ale pracować z obywatelami po to, żeby wiedzieli więcej na temat swoich praw w okresie wyborczym, które nie zaczynają się w wieczór przed głosowaniem, tylko znacznie wcześniej.
Pytamy kandydatów o ich poglądy. Może kojarzą Państwo taki kwestionariusz na stronie mamprawowiedzieć.pl? Przygotowujemy różnego rodzaju narzędzia, które wspierają świadomy proces wybierania.
Jeżeli jesteście Państwo zainteresowani organizacją spotkań wśród swoich zwolenników, współpracowników, swoich stowarzyszeń na temat nadchodzących wyborów i tego jak się do nich przygotować, to bardzo chętnie przyjedziemy i przeprowadzimy warsztat, a ja dzisiaj dla Państwa zrobię taką próbkę, o którą tutaj mnie poproszono.
Część z tych informacji, które tutaj podam, być może będą dla Państwa znane, ale część warto powtarzać. My zawsze mówimy o tym, że wyborcy ostatni raz rozmawiają o tym, że są obywatelami w szkole średniej. Potem w zasadzie nie rozmawiamy na temat tego, jakie mamy prawa i jakie mamy obowiązki i co nas czeka. I ta wiedza, taka powtarzana, bardzo podstawowa, jest w zasadzie konieczna.
Kogo i kiedy wybieramy?
Wybory do Sejmu zarządza prezydent i to zarządzenie wydaje nie później, niż na 90 dni przed upływem 4 lat kadencji, czyli to się musi odbyć w sierpniu. Wybory wyznacza na dzień wolny od pracy i na dzień przypadający w ciągu 30 dni przed upływem 4 lat od rozpoczęcia kadencji Sejmu. I w związku z tym, jak Państwo pytają, kiedy wybory się odbędą, to one się mogą odbyć 15 października, 22 października albo 5 listopada. Dlaczego nie 29? Dlatego, że z 28 do 29 października mamy zmianę czasu. Kolejny tydzień, to już jest 11 listopada. Także to są trzy daty, kiedy te wybory mogą się odbyć.
(Chcę od razu zrobić pewne zastrzeżenie. Wszystko, co będę mówić jest prawdopodobne i hipotetyczne, ponieważ jesteśmy w procesie zmiany kontekstu wyborczego. W związku z tym proszę mnie nie trzymać za słowo, nie mówić potem, że pani Róża powiedziała to i to. Być może to będzie nieprawda. Natomiast to, co dzisiaj Państwu przedstawię, będzie według mojej najlepszej wiedzy.)
Przypomnę tylko, że wybieramy 460 posłów, 100 senatorów do dwuizbowego parlamentu i wybory odbywają się co 4 lata. Chyba, że zostaną z jakiegoś powodu przesunięte - o tym przed chwilą rozmawialiśmy. To znaczy albo zostanie wprowadzony stan wyjątkowy, albo zostanie skrócona kadencja parlamentu - to się raczej nie wydarzy, o to będzie można spytać posłów, ale nie wydaje mi się, żeby miało miejsce.
Co czeka nas w najbliższym czasie
Senat w tej chwili zajmuje się zmianą kodeksu wyborczego. Projekt zmian trafił do Senatu i chciałabym je państwu przedstawić. Co nas czeka i dlaczego to ma znaczenie dla nas jako dla wyborców, ale też dla was jako osób, które się być może w wybory będą angażować.
Przypomnę tylko, że zmiany w kodeksie wyborczym nie mogą być przeprowadzone później niż na 6 miesięcy przed wyborami, a w zasadzie przed dniem zarządzenia kolejnych wyborów. Ten termin mija 14 lutego. Komisja senacka zajmie się projektem 17 lutego i na najbliższym posiedzeniu, czyli już po 14 lutego z Senatu wyjdzie poprawiony kodeks wyborczy i potem być może prezydent go podpisze albo nie. Tutaj mamy złamaną zasadę.
OBWE mówi o tym, że istotne zmiany w kodeksie wyborczym mogą być zmieniane na rok przed wyborami. Orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego mówiło do tej pory, że te zmiany mogą być wprowadzane na 6 miesięcy przed.
Jak będzie wyglądał kalendarz wyborczy w długim cyklu.
Wybory parlamentarne mamy co 4 lata. Najbliższe odbędą się w 2023 roku.
W 2018 roku odbyły się wybory samorządowe i te od 2018 roku odbywają się co 5 lat. Mamy pierwszą 5-letnią kadencję, ale ta kadencja będzie trwała samorządów 5 i pół roku. I zamiast w 2023 wybory odbędą się w 2024.
Wiosną, znaczy wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się na pewno wiosną, a prawdopodobnie w tym samym czasie odbędą się wybory samorządowe, czyli mamy to zblokowanie.
I kolejne wybory są w 2025 roku wybory prezydenckie, czyli wchodzimy w cykl wyborczy, w ramach którego przez 3 lata będziemy w kampanii wyborczych.
Chciałam Państwa zachęcić do takiego źródła informacji, którym jest strona Państwowej Komisji Wyborczej. Zawsze, jak czegokolwiek szukamy, to proponuję, żeby się do niej odwołać. PKW nie ma jeszcze kalendarza wyborczego na te wybory. W 2019 roku zaczęła ten kalendarz prowadzić 26 sierpnia i mniej więcej w ten sposób Państwa Komisja Wyborcza będzie prowadziła kalendarz na te wybory.
Warto to śledzić, tam jest szereg różnych informacji, które mogą być interesujące zarówno dla kandydatów, komitetów, jak i osób, które chcą się zaangażować w wybory w inny sposób, czyli być np. mężami zaufania, obserwatorami bądź członkami komisji, do czego Państwa bardzo serdecznie zachęcam.
Zmiany w kodeksie wyborczym, czyli to, co nas dotyczy najbardziej.
Do Sejmu trafiła dwukrotnie, po raz pierwszy, 22 grudnia 2022 roku, zmiana w kodeksie wyborczym. Tych zmian było bardzo dużo, były z różnych porządków. Ostatecznie z Sejmu wyszły takie, które Państwu chcę pokazać, bo one mają znaczenie też dla Waszego myślenia, jak się w wybory angażować.
Po pierwsze nie będziemy mieli już dwóch komisji, czyli komisji, które organizuje wybory i to jest sformułowanie z poprzedniego kodeksu wyborczego ustala wynik wyborów, czyli liczy głosy. To sformułowanie ustala było dosyć nieszczególne, bo komisja nie powinna ustalać, tylko liczyć. Wracamy do tego, że jest jedna komisja wyborcza. Czyli mamy zniesiony podział na podwójne komisje.
Natomiast to, co jest istotne, to komisja będzie oglądała każdą kartę do głosowania. Czyli ja, siedząc tutaj, pokażę Państwu, jeżeli w naszej komisji było oddanych 500 głosów, to pokażę Państwu 500 płacht. Jeżeli w naszej komisji było oddanych 1400 głosów, to pokażę Państwu 1400 płacht. Bądź ktoś inny, kto będzie przewodniczącym komisji.
To będzie utrudnienie duże dla pracy komisji wyborczych, dlatego, że to przedłuży znacznie czas liczenia głosów. Przede wszystkim, to też, już tutaj Panowie mówili, zaczynamy dotykać kwestii propagandy.
Wyniki wyborów małych komisji obwodowych, czyli tam, gdzie właśnie będzie głosował 500 osób, będą szybciej. Być może to będą komisje lokalne, w których głosy otrzyma jedna partia, a w komisjach wielkomiejskich, gdzie tych głosów będzie właśnie ponad 1000 oddanych, te wyniki wyborów będą podawane później i one później będą zmieniały wynik wyborów, tę informację, która dotrze do obywatela. Czyli może być tak, że przez pierwsze dwa dni jesteśmy przekonani, że wygrała jedna partia, a w kolejnych dniach ten wynik wyborów będzie się przesuwał, będzie się zmieniał. I to może prowadzić do napięć społecznych, różnego rodzaju rozruchów i chcę w ogóle sugerować, że może to się skończyć po prostu tym, że ludzie wstaną i powiedzą, że wybory są sfałszowane. Ale ten sposób, ten trik wymyślony, w ramach którego mamy obejrzeć każdą kartę, bo wybory jakoby są sfałszowane w komisjach wyborczych, służy m.in. temu, żeby wynik wyborów z małych obchodów był wcześniej, a z wielkich później.
Ma zostać zniesiony wymóg zasiadania sędziego w Komisji Wyborczej.
(Ja czasami mówię w trybie przypuszczającym, a w czasie teraźniejszym, czasami generalnie nie wierzę w to, że te zmiany nie zostaną wprowadzone, więc proszę mi tutaj wybaczyć.)
Dużą zmianą jest to, że mąż zaufania będzie mógł nagrywać cały przebieg głosowania, cały dzień głosowania. Co oznacza, że ja będąc mężem zaufania PSL-u, pani lewicy, a pan PiSu, nawzajem będziemy nagrywać, bo będziemy chcieli też siebie kontrolować.
Rozumiemy, jako organizacje, które przychodziły na komisję, na ten temat rozmawiały, że to jest ominięcie tego pomysłu, żeby w 27 tysiącach lokali wyborczych były kamery, które będą podłączone do Internetu. W tej chwili jest tak, że każdy z nas jako mąż zaufania będzie mógł nagrywać przebieg pracy komisji. Z perspektywy procesu wyborczego to bardzo zaburzy poczucie godnego sposobu oddawania głosów, tego, że my mamy prawo jako obywatele tego dnia odczuwać święto, wszyscy razem, niezależnie od tego, jakiej jesteśmy płci, na kogo głosujemy, ile zarabiamy pieniędzy, gdzie mieszkamy, ten dzień jest taki sam, jesteśmy tego dnia równi wobec niego, a to nagrywanie będzie powodowało, że przez cały czas będziemy czuli, że coś jest nie tak.
Powstanie platforma internetowa, na którą będą wrzucane te nagrania, bo służyć ma to temu, żeby następnie udowadniać bądź nie fałszerstwa, wykryć nieprawidłowości w przebiegu głosowania. To nie jest mój pomysł, nie będę w niego wchodzić. Ja informuję, że taka zmiana następuje.
Jest jeszcze jedna zmiana, która jest istotna dla mężów zaufania. Mąż zaufania otrzymuje połowę diety członka komisji wyborczej, czyli to jest 140 złotych w tej chwili, ta połowa diety. I tutaj, jako organizacje pozarządowe również przeciwko temu protestowaliśmy, ponieważ jest to wprost dokapitalizowanie komitetów wyborczych, które otrzymują około 5 milionów złotych dodatkowo dla swojego aktywu partyjnego, który ma być mężami zaufania.
Namawiam Państwa, bądźcie mężami zaufania, bądźcie członkami komisji. Natomiast z perspektywy państwa i takiego porządku życia społecznego, porządku społecznego, po prostu nie jest korzystna zmiana i to nie jest dobre rozwiązanie, w ramach którego w sytuacji kryzysu dodatkowo mężowie zaufania, którzy są tak naprawdę przedłużeniem aktywu partyjnego, mają otrzymać dodatkowo pieniądze nie z budżetu komitetu wyborczego, tylko z budżetu państwa.
To, o czym Państwo na pewno słyszeli, czyli wielkość liczebność rozmieszczeń komisji wyborczych, czyli to, że projekt zakłada obniżenie minimalnej liczby mieszkańców wymaganych do organizacji obwodów wyborczego do 200 osób. Czyli jeżeli mieszkają Państwo w miejscowości, w której mamy 200 mieszkańców i 5% wyborców z tej miejscowości zgłosi chęć zorganizowania lokalu wyborczego w tej miejscowości, to ten lokal będzie miał być zorganizowany.
Nie wchodzę teraz w dyskusję na temat tego, czy to jest możliwe ze względów logistycznych, lokalowych i na przykład podłączenia do sieci internetowej lub w ogóle połączenia telefonicznego. Projektodawcy nie uważają, żeby to był kłopot. Krytycy tego pomysłu zwracają uwagę też na to, że dla części wyborców przyzwyczajenie takie, że głosują w określonym lokalu wyborczym i zmiana tego przyzwyczajenia, że teraz mają zagłosować gdzieś indziej, spowoduje, że oni na przykład nie będą w stanie pójść, zgubią się, nie będą wiedzieli, gdzie mają głosować.
Przewiduje się, że ta zmiana podniesie liczbę lokali wyborczych o 6 do 10 tysięcy. Czyli jeżeli teraz mamy 27 tysięcy lokali wyborczych, to 6 do 10 tysięcy więcej będzie musiało być powołanych.
Zasady finansowania kampanii wyborczych - na pewno słyszeliście Państwo o artykule 106. Nie jest prawdą, że dopiero wszedł w tej chwili. To jest artykuł, który pozwala na agitację wyborczą. Może ją prowadzić każdy komitet wyborczy i każdy wyborca, w tym zbierać podpisy popierające zgłoszenia kandydatów po uzyskaniu pisemnej zgody pomocnika wyborczego. Istotne jest to, że agitację wyborczą może prowadzić każdy komitet wyborczy i każdy wyborca. To oznacza, że jeżeli ja sympatyzuję na przykład z posłem Szłapką i myślę sobie: bardzo lubię posła Szłapkę i kupię mu 300 billboardów i zrobię to teraz. Panie pośle, nie musi Pan o tym wiedzieć, ponieważ pełnomocnik finansowy Komitetu Wyborczego pana posła Szłapki nie będzie musiał składać, sprawozdawać się z tego mojego wydatku. To jest moja sprawa, że ja to sfinansowałam.
Oczywiście pytanie jest takie, ile dzisiaj osób już kupuje przestrzenie reklamowe i wynajmuje salę na spotkania na jesień 2023 roku?
Jest jeszcze jedna zmiana, która jest istotna. To jest uprawnienie do zgłoszenia wniosku o ułatwienie w dotarciu do lokalu wyborczego osoby powyżej 60. roku życia i osoby z niepełnosprawnościami. Będą one miały prawo do tego, żeby wójt zorganizował im transport do lokalu wyborczego. Z powrotem też, to już zostało poprawione. Tylko na wsi, w mieście to jest po prostu organizowane.
Jakich zmian nie będzie, a powinny być?
Nie będzie zmian okręgów wyborczych, w których należałoby skorygować liczbę mandatów. Te ewentualne przesunięcia w liczbie mandatów są po prostu realizacją konstytucji i wynikają ze zmian demograficznych.
Zmiana okręgów wyborczych, czyli liczby mandatów w okręgach wyborczych, jest dosyć istotna, w 10 przybywa, w 11 ubywa, dwa przybywają w Warszawie. Wszystko mamy na naszej stronie internetowej, gdzie to jest wypisane.
To jest zmiana, którą Państwowa Komisja Wyborcza postuluje od 2014 roku. Postulowała w 14 roku, w 18 roku. I teraz w 22 roku również złożyła wniosek do Pani Marszałek Sejmu, wniosek o zmianę kodeksu, zmianę przeliczania liczby mandatów i ich wyliczenie, ale ta zmiana nie nastąpi.
I kończąc, chciałabym Państwa namówić do tego, żebyście wybrali sobie, jakim aktorem wyborczym chcecie być. Ponieważ wybory nie zaczynają się na dzień przed wyborami, tylko znacznie wcześniej, namawiam Państwa, żebyście pomyśleli o tym, żeby przede wszystkim być członkiem Komisji Wyborczej. Bez nas obywateli te wybory się nie odbędą. Nie zorganizują ich ani Państwowa Komisja Wyborcza, ani Krajowe Biuro Wyborcze, ani nasz wójt, burmistrz, prezydent. Nikt inny tego nie zrobi. To jest ciężka praca, ona wymaga zaangażowania, ale też jest bardzo ważna z punktu widzenia nas jako wspólnoty obywateli. Bo to jest ten dzień, który organizujemy dla innych i dajemy im poczucie, że oni są po prostu ważni. Organizujemy to miejsce i dajemy też im poczucie, że te wybory są zorganizowane uczciwie. Bo o tym, że one będą nieuczciwe, będą mówiły obydwie strony.
Życzę też Państwu, żebyście nie byli częścią tej opowieści, że te wybory będą nieuczciwe, bo to tylko demotywuje ludzi do głosowania. Potem będziecie tego żałować.
Natomiast jeżeli nie chcecie być członkiem Komisji Wyborczej, ale chcecie mieć wpływ na to, czy te wybory są uczciwe, to zachęcam do dwóch ról. Jedna to mąż zaufania. Żeby nim być, trzeba się zgłosić do Komitetu Wyborczego, a drugie to obserwator wyborczy, którego do Komisji Wyborczej kieruje organizacja pozarządowa.
Żeby zostać członkiem Komisji Wyborczej, również trzeba zgłosić się do Komitetu Wyborczego. I bardzo serdecznie Państwa do tego namawiam.
Stowarzyszenie 61
Stowarzyszenie 61, które reprezentuję, będzie zajmowało się w wyborach po pierwsze pracą w terenie i rozmową z obywatelami, taką pracą warsztatową na temat tego, jak być wyborcą, a nie tylko zagłosować. Bez względu na poglądy.
Szukamy również takich lokalnych liderów, którzy mają swoje grupy odbiorców, zwolenników, którzy chcieliby porozmawiać o tym, jak propagować to uczestnictwo wyborcze, w jaki sposób organizować spotkania na tematy polityczne, które są dla Państwa ważne.
I poza wszystkim na stronie mamprawowiedzieć.pl od końca marca będzie można znaleźć wszystkie informacje o wyborcze, zarówno kalendarium, jak i różnego rodzaju poradniki, manuale, szkolenia robione przez różne organizacje, informacje na temat kandydatów i podstawowe informacje o kampanii.
Konsolidacja oddolna jako odpowiedź na brak konsolidacji u polityków, Jacek Liberski
Dziś już wiemy, że idea wspólnej listy wyborczej upadła i raczej nie ma nadziei na jej powstanie przed wyborami. Najpewniej skonsolidowana Lewicapójdzie do wyborów sama. Spodziewać należy się też konsolidacji Polski 2050 z PSL. Zapewne Koalicja Obywatelska, ruch samorządowy spod znaku Tak! Dla Polski i niektóre organizacje obywatelskie zbudują trzeci blok, do którego (jeśli będą słabły sondaże Polski 2050 i PSL) być może dołączą też te dwie partie.
Zatem opozycja pójdzie do wyborów albo w dwóch, albo w trzech blokach – w pełną konsolidację opozycji nie wierzę. W tym stanie rzeczy należy każdemu z tych boków życzyć jak najlepszego wyniku wyborczego, gdyż to będzie osłabiać blok Zjednoczonej Prawicy (użyjmy tej nazwy roboczo, bo zjednoczenie środowiska populistyczno-prawicowego jest, jak wiadomo, iluzoryczne).
Ponieważ na pełną konsolidację opozycji liczyć nie można, ważne jest, aby konkurujące ze sobą bloki opozycyjne nie przekroczyły pewnej delikatnej granicy, poza którą późniejsza współpraca powyborcza mogłaby stać się niemożliwa, albo, co gorsza, wyborcy opozycji poczuliby się zniesmaczeni zbyt dużą agresją przedwyborczą, która będzie kusząca przy naturalnej rywalizacji między poszczególnymi blokami. Wskazane byłoby więc, aby wyborcy kontrolowali polityków, by tej delikatnej granicy nie przekraczali.
Dlatego jako grupa obywateli postanowiliśmy powołać do życia obywatelski Projekt, który z jednej strony zainicjowałby dyskusję o przyszłości Polski, a z drugiej – spróbował połączyć środowiska opozycyjne, ale nie od strony polityków, a od strony wyborców. Nazwaliśmy go #ProjektNowaPolska. Znakiem rozpoznawczym tego Projektu jest więc całkowita jego apolityczność, innymi słowy mówiąc, pozbawiony jest on ambicji politycznych. Chcemy być raczej pomocą dla polityków, absolutnie nie ich konkurencją.
W ramach tego Projektu zorganizowaliśmy w listopadzie ubiegłego roku I Kongres Projektu Nowa Polska, który odbył się w Jeżowej Wodzie pod Limanową. Miejsce nie jest przypadkowe, to region, w którym poparcie dla PiS sięga 90%.
Przed Kongresem wytypowaliśmy 6 obszarów, które zostały podczas gorących dyskusji omówione, przy czym skupiliśmy się wyłącznie na przyszłości – tematy bieżące wystarczająco obszernie omawiane są każdego dnia w mediach.
Te obszary tematyczne według kolejności przedyskutowanych paneli to:
Gospodarka, energetyka, klimat.
Świeckie państwo.
Prawa mniejszości i prawa kobiet.
Media – czy są naprawdę wolne?
Edukacja.
Ochrona zdrowia.
Z każdego panelu przygotowaliśmy filmy z najciekawszymi fragmentami wypowiedzi poszczególnych panelistów. Filmy z poszczególnych paneli w wersji całościowej dostępne są na kanale YouTube na profilu Projektu. Tam też sukcesywnie pojawiać się będą owe fragmenty dyskusji. Chcemy też, aby na stronie internetowej PNP pojawiły się propozycje rozwiązań przygotowane przez panelistów Kongresu. Propozycje takie odnośnie reform w ochronie zdrowia są już tam dostępne.
Ale jest jeszcze jeden ważny aspekt tego Projektu. Skoro partie i ugrupowania polityczne nie potrafią się skonsolidować, może skonsolidować się powinny tego typu projekty obywatelskie? Nie musi być to pełna integracja, wystarczy jakiś rodzaj wsparcia dla projektów mniejszych od większych organizacji. Głównym bowiem problemem tego typu projektów jak PNP jest to, że tworzą go osoby mocno zajęte swoją pracą zawodową, a ponadto wszystkie działania finansują z własnych, prywatnych środków. Znacznie utrudnia to i ogranicza rozwój.
Wszyscy skupieni wokół Projektu PNP uważamy, że w bezczynnym trwaniu i w zamkniętych na świat bańkach tracimy, jako naród i społeczeństwo, czas. A całe odium tej bezczynności i wzajemnych kłótni skupi się na naszych dzieciach i wnukach, bo to one, nie my, będą ponosić koszty naszych zaniechań lub bezsensownych sporów.
Nowa Polska musi być Nowa. Tylko wyborcy, obywatele, mogą wymusić na politykach to, aby taka była. Ta prosta konstatacja motywuje nas do działania.
Politykę w Polsce uprawia się od lat tak samo – obok obywateli, nie z nimi. Politycy nie mówią: „my to musimy zrobić wspólnie”, mówią: „my to zrobimy za was”. To oczywiście spadek po czasach słusznie minionych, bo Polacy nadal chcą mieć ojca narodu, który ich poprowadzi za rękę i zrzuci z nich to odium odpowiedzialności, gdyż większość społeczeństwa odpowiedzialności za własne decyzje się boi.
Nowa Polska po PiS-ie musi mieć szerokie poparcie społeczne, inaczej skończy szybciej niż zacznie.
Do wygrania z PiS-em potrzebna będzie więc zarówno Koalicja Obywatelska, jak i PL2050, PSL i Lewica, bo tu nie tylko o samo zwycięstwo idzie, ile o jego rozmiar. Tylko wyraźne pokonanie bloku ZP może zagwarantować spójność dzisiejszej opozycji, aby możliwa była rzeczywista naprawa państwa. Jeśli będzie ono połowiczne, odnowa nie będzie możliwa i PiS wróci za chwilę do władzy w glorii chwały. Chodzi tu też o zdolność do przełamywania wet prezydenta, który swoją funkcję pełnić będzie do 2025 roku, czyli w najbardziej kluczowym czasie reformowania państwa. Niebagatelne znaczenie miałoby też zdobycie przez opozycję większości konstytucyjnej. A wszyscy wiemy, że obóz PiS władzy nie odda łatwo, wykorzystując do tego celu wszystkie narzędzia, które przygotowywał sobie przez dwie kadencje.
Zapraszamy gorąco do uczestnictwa w tym Projekcie. Wspieramy ideę konsolidacji oddolnej, skoro wśród polityków jest z tą konsolidacją tak ciężko.
Założyciele Projektu Nowa Polska
Apel Wspólna Lista
Prowadzący Ryszard Mosiołek przedstawił Apel o wspólną listę opublikowany na stronie wspolnalista.online
Zachęcamy do zapoznania się z treścią apelu.
Debaty o jednej/wielu listach, Wojciech Kinasiewicz
Dzień dobry Państwu, Wojciech Kinasiewicz, Obywatele RP
Bardzo dziękuję za zaproszenie. Spadła na mnie dość ciężka rola. Chciałbym zacząć od odniesienia się do tego, co powiedział pan dr Peszyński, że w wyborach 2019 roku te trzy komitety wyborcze, czyli Koalicja Obywatelska, SLD i Koalicja Polska przegrały wybory z d’Hondtem. Otóż oczywiście nie. Te wybory zostały przegrane ze zjednoczoną listą brudnej wspólnoty. Oczywiście, że nie z d’Hondtem.
Oczywistą rzeczą jest, że reguły gry, które są określone również regułami przydzielania mandatów zgodnie z algorytmem D'Hondta, reguły 41 okręgów wyborczych i te wszystkie inne reguły są znane przed rozpoczęciem gry. One rzadko zmieniane są w trakcie gry. Jeśli już mówimy o tym samej grze polegającej na wrzuceniu karty do urny wyborczej.
Te trzy komitety wyborcze w wyborach do parlamentu zdobyły o blisko milion głosów więcej. I nie boję się tego powiedzieć, użyć tych słów, ale zgotowały nam obywatelkom i obywatelom Polski kolejne cztery lata rządów brudnej wspólnoty. Z wszystkimi tego konsekwencjami. Z konsekwencjami w postaci willi plus, z wszystkimi tymi konsekwencjami, o których mówił pan profesor. Łącznie z ryzykami silnymi geopolitycznie.
Jesteśmy w sytuacji trudniejszej niż byliśmy w roku 2019. Pomimo pozornie wydawałoby się, bardziej sprzyjających sondaży. Chociaż wtedy w sondażach też można było wyczytać te prawie milion głosów więcej.
My to wiedzieliśmy, mówię my - Obywatele RP, bo wtedy już nagłanialiśmy, namawialiśmy, wzywaliśmy. różne dziwne rzeczy robiliśmy, żeby opinię publiczną przekonać do konieczności jednej listy, bezskutecznie wtedy. Robimy to również teraz, czy skutecznie - zobaczymy.
Było to wiadomo, politycy, liderzy partyjni wiedzieli to doskonale. No w końcu wujek D’Hondt nie pojawił się jak dżin z butelki ni z tego, ni z owego, w dniu ogłoszenia wyników wyborów. No, hola hola. To była gra celowa.
Już słyszymy od pewnego czasu, jesteśmy mamieni czymś, co jest nazywane paktem senackim. My wiemy o tym, że paktu senackiego żadnego w roku 2019 nie było. Był co najwyżej niepisany pakt o nieagresji.
Wiemy również doskonale, że żadnego paktu senackiego nie będzie w roku 2023.
Dlatego wzywamy wszystkich świadomych oraz tych nieświadomych obywateli do tego, żeby domagać się prawdziwego obywatelskiego paktu senackiego. Obywatelskiego, znaczy rozumianego w ten sposób, że do tego paktu dopuszczone są wszystkie obywatelskie środowiska, które mają ochotę uczestniczyć w demokratycznej grze, nie są eliminowane. Obywatelskiego w takim rozumieniu, że kandydaci na senatorów nie są uzgadniani pomiędzy już nawet nie wiadomo kim a kim w tej chwili - czy Donaldem Tuskiem a Szymonem Hołownią, Szymonem Hołownią a Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem w zaciszu gabinetów, tylko my, obywatelki i obywatele, mamy wpływ na to, kto będzie kandydatem na senatora w naszym okręgu senackim.
W przeciwnym razie nie mówmy o tym, że to są jakiekolwiek demokratyczne procedury, bo nie są.
Obywatele Mają Głos i Prawybory.info, Wojtek Konopacki
Zapraszam na stronę obywatelemajaglos.pl linkowaną na stronie konferencji.
Obywatele mają głos to inicjatywa wysłuchań publicznych kandydatów w wyborach w założeniu zakończona rekomendacjami. Wysłuchania przeprowadzały Społeczne komitety wyborców.
Pytania przygotowaliśmy na podstawie pracy ekspertów Mam prawo wiedzieć. Pytania były merytoryczne, konfrontacja kandydatów z rzeczowymi pytaniami daje pojęcie o przygotowaniu kandydata do funcji o którą się ubiega.
Zdarzyło się, że, przykładowo, kandydaci do europarlamentu w 2019 roku nie mieli poglądu na pytanie: czy UE powinna wyemitować wspólne europejskie obligacje, a przecież to w tej kadencji parlamentu europejskiego kwestię rozstrzygnięto, mówić chciała kandydatka o prawach reprodukcyjnych, o których europarlament nie decyduje.
Z Jackiem Liberskim uczestniczyliśmy w wysłuchaniu w Poznaniu - tam były rzeczowe, mocne kandydatki.
Wysłuchania odbyły się w kilku miastach. Nie udało nam się w takiej skali przeprowadzić wysłuchań, by wyłonić powszechnie rekomendacje.
Uczciwie podchodzimy również do pytania: Kto miałby rekomendować? W wypadku wysłuchań rekomendowały SKW, ale najlepszą odpowiedzią na to pytanie jest duża reprezentatywność werdyktu czyli przeprowadzenie otwartych prawyborów w skali ogólnopolskiej z ustaleniem minimalnego progu frekwencji dla ich ważności. Prób organizowania prawyborów podjęliśmy wiele, bez sukcesu.
Prawdopodobnie nie zaistniała jeszcze w życiu społecznym i politycznym potrzeba tak silna i nabrzmiała, by determinowała siły społeczne i polityczne do tego rozwiązania.
Potrzeba taka pojawiła się na Węgrzech, bez sukcesu przeprowadzono prawybory na Węgrzech. Tam opozycja jest nękana karnymi zarzutami, a na każdego znajdzie się paragraf. Jednak na Węgrzech nie broniono skutecznie sądów, jak my w akcji Europo nie odpuszczaj w Polsce. Przywróciliśmy sędziów SN, a pierwsza Prezes SN doczekała końca kadencji na swoim stanowisku. Na Węgrzech przeprowadzono prawybory, ale już bez wolnych mainstreamowych mediów.
Chciałbym jednak powołać się na mniej znany przykład. Dwa lata temu w Hong Kongu skonsolidowani demokraci i społecznicy przeprowadzili prawybory. Połowa spośród głosujących w wyborach zagłosowała w prawyborach. Było to skuteczne na tyle, że Partia wprowadziła przepisy, by każdy kandydat w wyborach musiał mieć zgodę partii na kandydowanie, a kandydaci i organizatorzy prawyborów są właśnie 'sądzeni', grozi im kara dożywocia.
Na tym przykładzie widać, że prawybory przy poparciu społeczeństwa to metoda skutecznej konsolidacji dla demokratów.
Argumentem za prawyborami jest matematyka D'Hondta i istnienie w Polsce dwóch bloków antydemokratycznych. Potrzebujemy konsolidacji demokratów, a prawyborczy werdykt pogodzi obce sobie środowiska polityczne na jednej liście. Prawybory to wiarygodna metoda konsolidacji demokratów, a wiarygodność społeczna jest kluczem do sucesów.
Jednak listy wyborcze układa się w partyjnych gabinetowych negocjacjach, a zmiana sposobu konstrukcji list naruszyłaby przywileje władz partii. Żadna polityczna siła nie podjęła tematu prawyborów.
Zmiana ustroju w Polsce przebiega powoli. Przejęcie TK, zaostrzenie prawa aborcyjnego, kneblowanie TVN, wywołały społeczne protesty i na sprzeciwie się skończyło. W Toruniu na protestach przeciw lex tvn skandowano: jedna lista demokratów, jednak demokraci tego nie chcą realizować, przecież pakt senacki nie realizuje tego postulatu, był ryzykowny i ledwie tyle udało się osiągnać, że w senacie przewaga opozycji wynosi minimalne 51 do 49. Jeżeli był zawarty pakt senacki, to był on zamknięty dla środowisk pozapartyjnych. Zamknięty, a nie otwarty. Pakt senacki powinien być otwarty dla każdego pretendującego. Gdy zamykacie taką możliwość, to spodziewajcie się konkurencji.
Potrzebujemy tak skutecznych metod jak prawybory i pryncypialnego podejścia do demokratycznych reguł wśród demokratów. Potrzebujemy idealizmu i zaangażowania.
Proszę też wyzbyć się fałszywego przekonania, że mój dom stoi na uboczu i mnie to nie dotknie. Dosięgnie każdego w swoim czasie, rozgrywają nas po kolei.
Na stronie konferencji linkowana jest strona prawybory.info.
Zapraszam.
Obserwatorium Wyborcze, Marcin Skubiszewski
Obserwatorium Wyborcze
Marcin Skubiszewski
(omówienie wystąpienia)
Co robi Obserwatorium Wyborcze?
Obserwatorium Wyborcze obserwuje wybory szeroko. Nie tylko w dniu wyborów. I nie tylko głosowanie i liczenie głosów - to robi wiele organizacji i osób.
Największe oszustwo wyborcze odbywa się w mediach na długo przed dniem wyborów. OW ma narzędzia do nagrywania radia i telewizji publicznych (tzw. “smoki”). Problemem jednak nie jest nagrywanie, bo to robią komputery. Problemem jest odsłuchanie i oglądanie tych nagrań. Oglądanie TVP nie jest łatwe.
Procedury przed wyborami to jest katastrofa, niestety OW to kontroluje w minimalnym stopniu. I efekt w związku z tym był taki, że jeden mandat senatorski został ukradziony. To znaczy przypadł PIS-owi na skutek machinacji z drukiem kart wyborczych. Senator z Jeleniej Góry powinien być z paktu senackiego, jest z PIS-u. Wiadomo dlaczego. Żeby naprawić to fałszerstwo, nie zabrakło ludzi, tylko oni w ogóle nie wiedzieli, jak powinna wyglądać karta wyborcza. Tę kartę przed wyborami widziało co najmniej kilkadziesiąt osób z opozycji i powinien był powstać alarm. Ta karta by wtedy została poprawiona. Nikt nie zaalarmował. Zresztą potem był protest wyborczy, była komisja wyborcza i mówiła, że przecież nikt na to nie zwrócił uwagi, czyli to było nieistotne. A to było istotne. Opozycja mogła to odkręcić, a nie zrobiła tego.
OW stara się kontrolować proces przekazywania protokołów do Komisji Okręgowej. Przeanalizowali i wiedzą w czym ten proces jest dobry, a w czym jest podatny na wszelkie wpływy. Niekoniecznie pisowskie, one mogą być chińskie, różne.
Nie oznacza to, że OW uważa, że ktoś chce fałszować i wskazuje kto. Wie, gdzie ten proces ma dziury, jak ew. fałszerstwa są robione i wie, jak to naprawić.
Odbywają się już różne zebrania organizacji społecznych w sprawie kontroli wyborów i pojawia się pytanie, co robimy w kwestii przekazywania protokołów. Można podkreślać, jak bardzo ten protokoły mogą być sfałszowane. Ale jak zaalarmujemy ludzi za bardzo i spanikują, to np. nie będą chcieli głosować, bo powiedzą, a i tak mi sfałszują głos, to po co ja mam głosować. OW ma na to odpowiedź, wiem, jak to się odbywa.
Ważne jest, żeby się uczyć, wyciągać wnioski i korygować postępowanie. Jest już masa szkoleń. Na stronie Obserwatorium Wyborczego na Facebooku są prowadzone szkolenia już teraz. Mimo, że jeszcze jest tyle czasu do wyborów to szkolenia już trwają.
Jak reagować przed głosowaniem, jak wpłynąć na proces wyborczy?
Gdyby w Jeleniej Górze oszustwo wyborcze było znana w momencie głosowania, to by wpłynęło nie tylko na Jelenią Górę, ale na całą Polskę.
Czyli przed głosowaniem trzeba reagować na każde świństwo, które się odbywa, a w czasie głosowania reagować na bieżąco. Narzędzia informatyczne OW będą gotowe na czas. Chodzi o to, żeby raporty o nieprawidłowościach szły z opóźnieniem rzędu maksymalnie pół godziny, a nie tydzień. Bo za tydzień to można tylko raport napisać. Ewentualnie do sądu najwyższego, a wiemy, kim on jest obsadzony.
OW pracuje też nad procedurami prawnymi, to jest piekielnie ciężkie, bo generalnie tylko procedury międzynarodowe mają szansę w tej chwili.
Najważniejsza z nich to jest postępowanie w Strasburgu w sprawie legalności stanu wyjątkowego, który był na granicy z Białorusią. Chodzi oczywiście z kwestię migrantów na granicy, tego, jak byli oni traktowani przez straż graniczną. Tam jest cały element humanitarny, ale chodzi o to, że stan wyjątkowy to jest przyczyna zapisana w konstytucji, w której się opóźnia wybory. I powiedzenie przez Trybunał, który ma wielki autorytet, że to było nielegalne (tego chcemy, to jest w toku), to jest jakiś znak dla naszych władz, że nie wszystko mogą robić. W tej chwili sprawa leży - niestety w Strasburgu młyny sprawiedliwości mielą powoli niestety, to jest niedobre.
Jest prowadzona druga procedura prawna w toku w parlamencie europejskim, co do wpływu TVP na wybory do tegoż parlamentu.
Inne procedury, które się nie udały i nikogo nie dziwi, że się nie udały, z różnych przyczyn.
Jak można pomóc?
OW potrzebuje prawników, informatyków, koordynatorów, potrzebuje wszystkiego, więc prośba do wszystkich - przychodźcie do OW i pracujmy razem.
Ale jest prośba szczególna do ludzi znanych, tutaj widzę takich polityków. Chodzi o nagłaśnianie problemów, czyli działanie nie przed sądem najwyższym, bo to bardzo słabo działa, tylko przed opinią publiczną. OW bardzo chętnie przygotuje wszystko, ale jeżeli powie to jeden z polityków z pierwszych stron gazet, to zupełnie inaczej niesie. Im słynniejszy jesteś, tym bardziej przyjdź do Obserwatorium Wyborczego i działa.
OW współpracuje z politykami, mam ustaloną i oficjalnie opublikowaną politykę, że współpracuje ze wszystkimi politykami prodemokratycznymi, natomiast antydemokratyczni - nie.
Obywatelska Kontrola Wyborów, Makary Wiskirski
Obywatelska Kontrola Wyborów jest projektem strażniczym Komitetu Obrony Demokracji, prowadzonym od 2018 roku. Jego celem jest monitorowanie prawidłowego przebiegu procesu głosowania w wyborach powszechnych do parlamentu, prezydenckich i samorządowych.
Gromadzimy osoby, które gotowe są zostać obserwatorami społecznymi przy komisjach wyborczych oraz osób, które zaangażują się w zbieranie i przekazywanie do Obywatelskiej Kontroli Wyborów wyników głosowania w poszczególnych obwodowych komisjach wyborczych.
Zajmujemy się także szkoleniem kandydatów na członków komisji wyborczych oraz mężów zaufania, choć aby otrzymać taką rolę należy samodzielnie zgłosić się do odpowiedniego komitetu wyborczego lub komisarza.
3 czerwca 2022, pod patronatem Prezydentów Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego i Bronisława Komorowskiego, z udziałem Marszałka Senatu RP profesora Tomasza Grodzkiego, podpisano Porozumienie o wspólnym przystąpieniu do Obywatelskiej Kontroli Wyborów. Podpisy złożyli przedstawiciele: Komitetu Obrony Demokracji, Platformy Obywatelskiej, Polski 2050 Szymona Hołowni, Lewicy, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Ruchu Samorządowego TAK DLA POLSKI, Partii Zieloni, Razem, Nowoczesnej, Polskiej Partii Socjalistycznej, Inicjatywy Polska i Unii chrześcijańskich Demokratów.
2 października 2022 odbyło się w Toruniu podpisanie lokalnego porozumienia z partiami politycznymi w sprawie OKW.
Ostatni raz OKW była aktywna podczas wyborów prezydenckich w Rudzie Śląskiej. Na 79 komisji obwodowych, w pierwszej turze wyborów wzięło udział 63 obserwatorów, z czego większość to byli wolontariusze OKW. Wyniki zebrane przez OKW niemal w 100% pokryły się z oficjalnymi danymi Państwowej komisji Wyborczej. W drugiej turze wyborów różnica wyniosła 0,36%.
Także w województwie kujawsko-pomorskim OKW ma za sobą parę doświadczeń. Ostatni raz była aktywna podczas wyborów prezydenckich 2020 roku, uruchamiając aktywistów w 12 miejscowościach.
Komitet Obrony Demokracji stworzył i udostępnił system informatyczny, który przed wyborami pozwali monitorować stopień obsadzenia komisji obwodowych członkami komisji wyborczych i mężami zaufania delegowanymi przez partie opozycyjne oraz obserwatorami społecznymi. Natomiast po zamknięciu lokali wyborczych i wywieszeniu wyników, system poda zbiorcze dane o wynikach głosowania.
Należy przypomnieć, że członkowie komisji wyborczej przeprowadzają głosowanie, czuwają nad przestrzeganiem prawa wyborczego, ustalają wyniki głosowania i podają je do publicznej wiadomości, otrzymują wynagrodzenie i są delegowani przez komitety wyborcze partii/koalicji.
Mężowie zaufania obserwują przebieg głosowania i liczenia głosów w dniu wyborów, kontrolują pracę komisji wyborczej i przestrzegania procedur a są delegowani przez komitety wyborcze partii/koalicji.
Natomiast obserwatorzy społeczni obserwują przebieg głosowania i liczenia głosów w dniu wyborów, kontrolują pracę komisji wyborczej i przestrzegania procedur a są delegowani przez organizacje społeczne.
Mamy stosunkowo dobre doświadczenia ze współpracy w ramach OKW z siedmioma z największych partii politycznych.
Natomiast ze strony PSL spotykają nas jedynie negatywne doświadczenia. Nie sposób ustalić osoby decyzyjne ani wejść z nimi w kontakt, osobom reprezentującym PSL „pod telefonem” termin OKW nic nie mówi i jedyne do czego się zobowiązują, to – bezskuteczna - obietnica „przekazania sprawy”.
Punkt widzenia młodych, Malwina Chmara
Piotr Gierszewski
Proszę państwa, zanim przejdziemy do panelu, na który pewnie państwo też z niecierpliwością czekacie, czyli do panelu politycznego, chcielibyśmy jeszcze poprosić o wyrażenie swojej opinii o wyborach, o tym czy na nie, jak należy pójść, na kogo głosować, jak głosować, wyborcę, obywatela, społecznika, prosimy panią Malwinę Chmarę.
Malwina Chmara
Dzień dobry.
Na początku chciałabym powiedzieć wyborczynię, obywatelkę, społeczniczkę, ponieważ feminatywy są ważne.
A po drugie, tak, jeżeli chodzi o wybory, to jest to w ogóle ciekawa sprawa dla obywateli, a dla młodych osób to jest niesamowite. Od ilu lat, jak tutaj żyję, to cały czas chodzili ci dorośli, jeszcze pamiętam, byłam taka mała, niedawno całkiem i tak patrzyłam i tak ciągle patrzyli na tych ludzi w garniturach, którzy mówili, obiecywali, a potem tam się kłócili na tej wigilii i tak dalej. No i to jest w sumie taka narracja, która jest cały czas w tym ogólnym społeczeństwie obecna, że te wybory, ci politycy, to kłamią i tak dalej.
I wiecie, to jest prawda, jakby cały czas mamy z tym straszny problem, ale to, co się dzieje teraz, to jest w ogóle coś, co jest ponad miarę. Jestem zdziwiona, że można coś takiego zrobić z krajem i sama jestem zszokowana. Pomimo, że generalnie nie lubię polityków. Tak chyba to działa, że jak mamy aktywistów, to oni nie lubią się z rządami, z politykami, no bo politycy robią za mało i tak dalej.
Ale jeżeli chodzi o obecną partię rządzącą, no to tutaj mamy taką sytuację, jak na przykład na granicy polsko-białoruskiej. Nie wiem, czy państwo słyszeli o takim przypadku, kiedy uchodźca zawisnął na drucie kolczastym właściwie głową w dół, a straż graniczna stała dookoła i się śmiała, że haha, wygląda jak nietoperz. I takie przypadki się zdarzają cały czas. Cały czas ludzie umierają.
I nagle nic nie mówi o tym społeczeństwo, no bo to było już rok temu, już sobie pogadaliśmy o tym, a teraz to już spoko, fajna Polska. Nie? Nie, Polska nie jest fajna! Była kiedyś taka wypowiedź jednego uchodźcy, który mówi, że hej, spokojnie, nie wszyscy Polacy są źli. To brzmi trochę tak, jak, wiecie, takie skojarzenie, że hej, nie wszyscy Niemcy są źli, tak z dawnych czasów. I to jest stan, z którym mi się obecnie kojarzy Polska.
Mówimy też o kraju, w którym kobiety nie mają prawa decydowania o własnym ciele. Bo moja macica to nie jest moja, tylko to jest pana Kaczyńskiego. Więc jest ciekawie. I jeszcze były ogromne strajki, gdzie w naszym bardzo demokratycznym kraju policja używała przemocy wobec pokojowych protestujących, bo tak jest w demokratycznych krajach (!?!). I to są sytuacje, które się po prostu nagminnie powtarzają,
Już chyba nie muszę mówić o wszystkich rzeczach związanych z łamaniem demokracji.
Według mnie na wybory warto iść i to jakby po prostu, jeżeli ma się poglądy demokratyczne, po to, że możemy nie lubić partii takich jak PO, PSL, Lewica, Hołownia i tak dalej, ale to są partie, które mam przynajmniej taką nadzieję, nie będą robić właściwie ludobójstwa na granicy polsko-białoruskiej. Trzymam kciuki, że uda się.
Że to naprawdę są dwie partie w Polsce w tym momencie, które kojarzę, że są naprawdę w stanie do tego dojść. I to nie zmienia faktu, że mamy te partie, które mamy i jasne, ja jestem absolutnie za tym, żeby w tym momencie promować chodzenie na wybory.
I bardzo rozumiem obawy młodego pokolenia związane z tym, że nieważne jaki rząd się wybierze, że i tak będziemy mieli przerąbane, powiedzmy to prosto.
Sytuacja gospodarcza i tak dalej jest trudna w tym momencie i będziemy mieli przerąbane.
Tylko mówienie, że nie chcę głosować na mniejsze zło jest trochę jak super, weźmy sobie to największe zło. Dlatego ja idę na wybory głosować na mniejsze zło, bo to jest coś, co jest punktem startowym do rozpoczęcia zmiany.
Ale drodzy politycy, drogie osoby polityczne, drogie polityczki, jest w tym małym szkopuł. Bo dalej, pomimo tego, że będę głosować na inne partie i będę sprzeciwiać się temu, co obecnie robi partia rządząca, dalej będziemy wywierać nacisk, jako osoby aktywistyczne na przykład na to, żeby zrobić wreszcie coś z tym klimatem.
Słuchajcie, ja nie wiem, czy my mamy takie duże wymagania, jak na przykład, chcę dożyć starości. Nie wiem, czy to są zbyt duże wymagania, ale nie mamy właściwie partii w Polsce, która ma odpowiedni program, jeżeli chodzi o klimat. A my, młode pokolenie, naprawdę chcemy przeżyć. Serio, prosimy.
I jakby fajnie by było, na przykład, odejść od tego węgla, tak w miarę szybko. To, co jest z CPK, to wiadomo, to jest masakra, ale też, wiecie, są pewne zmiany, które fajnie by było zacząć inicjować i one będą w następnych latach się dziać.
I tutaj to jest mega istotne, jaki będzie program partii wobec tego, co ludzie będą chcieli, żeby się zaczęło zmieniać w Polsce, takich dużych rzeczy.
Na przykład system szkolnictwa. Czy zastanawialiście się w ogóle, zastanawiałyście się nad tym, jak wygląda obecnie system szkolnictwa? Chodziłam do niego cały czas, teraz jestem na szczęście na edukacji domowej. I to jest tragedia, ale naprawdę to nie jest tragedia tylko ze względu na Czarnka. Ja wiem, że Czarnek zły. Tak, to wszyscy się zgadzają. Ale oprócz tego mamy system ocean, system matur, który sprawia, wiecie co, podległe społeczeństwo, które jest bardzo przerażone, bo nie może się wypowiadać tak naprawdę samodzielnie, bo inaczej nauczyciel nakrzyczy. Bo wszystko musi być zgodnie z podstawą programową, do której wszyscy się modlimy.
I wiecie co, ona jest przepełniona, nudna, niepotrzebna i nie uczy nas tego, czego my naprawdę chcemy się uczyć. Dlaczego młode pokolenie nie ma głosu na temat swojej edukacji!? Wyobrażacie sobie, że gdzieś się czegoś uczycie, ale nie macie decyzji, żadnej decyzyjności na temat tego, czego się uczycie, jak chcecie się uczyć.
I kolejna i ostatnia sprawa, zwierzęta. Myśleliście kiedyś o tym, co my generalnie jemy?
Jakby ja nie jestem zwolenniczką tego, żeby, wiecie, wszystkim mówić teraz wszyscy mają być weganami bo biedne zwierzęta. Ale tu jak działają przemysły? Przemysły hodowlane. Takie, wiecie, duże. To po pierwsze ze strony PSL-u jakby, a mali rolnicy? Ok, super. Ja, jakby, zdecydowanie musimy też wspierać małych rolników, bo dla nich te duże przemysły zwierzęce też są problemem. Ale wiecie, dla kogo jeszcze są problemem? Dla nas wszystkich, ponieważ klimat. Oraz dla zwierząt. Wiecie, jest taka praktyka, że świniom się obcina ogony w hodowlach, co jest ogromnym bólem. A wiecie, czemu się to robi? Ponieważ są tak bardzo zestresowane, że jakby same się samookaleczają albo swoje koleżanki. A kurom się na przykład obcina dzioby. To jest taki ból porównywalny do zerwania paznokcia u człowieka. Kurczęta się na przykład mieli żywcem - te męskiego rodzaju, ponieważ nie są potrzebne. Wiecie, jakby takich praktyk jest mnóstwo.
I my, jak na razie społeczeństwo, trochę to ignorujemy. Wiecie, demokracja to sprawa, chodźmy na wybory, super. Ale teraz w tych wyborach musi zacząć stać się ważnym czynnikiem to, jak będzie wyglądało podejście partii do przemysłu zwierzęcego, systemu edukacji, klimatu, spraw uchodźców.
Dziękuję
Malwina Chmara
Sejm Wielki, Adam Szłapka
Dzień dobry. Nazywam się Adam Szłapka. Zostałem poproszony, żeby powiedzieć kilka słów o moim wystąpieniu, czy artykule, który napisałem w czasach, w zasadzie w kompletnie odległej galaktyce, bo było to pięć lat temu. Na czym to polegało?
Założenia i ocena rzeczywistości, która się od tamtego czasu nie zmieniła:
- W demokracji oczywiście największą wartością jest pluralizm i to, że politycy się sprzeczają, kłócą, mają różne poglądy i wyborcy mają bardzo różne możliwości wybierania polityków. Ale demokracja w Polsce od 2015 roku jest fundamentalnie zaburzona. Trzeba było zrobić coś, wymyślić konstrukcję polityczną, która by dała szansę na powrót do normalnych zasad demokratycznych. I wtedy tą koncepcją była Wspólna Lista Wyborcza. Ja nadal uważam, że gdybyśmy przyjęli założenie, że dzisiaj musimy podjąć próbę przywrócenia zasad demokratycznych i jesteśmy w stanie porozumieć się w taki sposób, że traktujemy te wybory jak wybory w 89 roku - czyli tworzymy wspólny front i mamy do załatwienia pewne sprawy, to to jest koncepcja, która ma szansę.
Większość społeczeństwa polskiego, to są demokraci, więc gdyby były plebiscyt: Czy jesteś za demokracją w Polsce, czy za PIS-em? - to demokracja by wygrała w sposób zasadniczy. Warunki są dwa, wszyscy musieliby być wtedy na tej liście, nie mogłoby być nikogo poza i wszyscy musieliby maksymalnie mobilizować swoich wyborców.To była koncepcja zanim to stało się modne, zanim wszyscy o tym mówili. To było 5 lat temu, był marzec 2018 roku, ponad pół roku przed wyborami samorządowymi, wiele miesięcy przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i półtora roku przed wyborami w 2019 roku. A my dzisiaj nadal rozmawiamy o idei wspólnej listy.Moim zdaniem, to się nie wydarzy. Co nie zmienia faktu, że bardzo wiele rzeczy, o których pisałem wtedy, nadal uważam, że mają sens. Ponieważ jest ileś rzeczy do załatwienia, co do których powinniśmy się porozumieć jako strona demokratyczno-opozycyjna, traktując następny Sejm trochę zgodnie z zasadą, o której mówi teoria sprawiedliwości Rawlsa, to znaczy jesteśmy w stanie zrobić dwa kroki wstecz i zrobić coś, przeciwko naszemu bieżącemu interesowi, czyli ustalić zasady, które będą lepsze dla wszystkich. I w zasadzie po zderzeniu się polskiej demokracji, polskiej konstytucji z taką brutalnością autokratyczną Jarosława Kaczyńskiego, my mniej więcej wiemy, co trzeba naprawić, a to w skrócie tylko powiem. - Jeszcze jedno założenie - to jest wypowiedź z gatunku myśli politycznej, trochę filozofii politycznej, trochę o marzeniach. Każdy powie, o czym ty chłopie mówisz? Przecież, żeby to zmienić musi być większość konstytucyjna. Tak, oczywiście, to jest fundamentalnie bardzo trudne, natomiast, to nie zwalnia nas z myślenia o tym, co jest do zrobienia, to po pierwsze, a po drugie, my nie powinniśmy przestać marzyć, dlatego że w 2011 roku, nie tak dawno, partie parlamentarne Platforma, PSL, SLD i Ruch Palikota, czyli wszystkie poza PiS-em, miały 304 mandaty. Czyli generalnie do większości konstytucyjnej brakowało bardzo niewiele, więc to nie jest tak, że w Polsce dojście do większości konstytucyjnej jest z góry skazane na porażkę.
Co trzeba naprawić
Po pierwsze - kwestia przywrócenia praworządności, Trybunału Konstytucyjnego Sądu Najwyższego, wprowadzenia rozproszonej kontroli konstytucyjnej.
Po drugie - i tutaj się fundamentalnie z panem doktorem, który tutaj przed chwilą mówił o ordynacji D'Hondta, nie zgadzam - my, jak powietrza, potrzebujemy większej otwartości systemu parlamentarnego, systemu wyborczego w Polsce. I to jest wbrew interesom największych partii. Jak prześledzimy sobie 30 lat polskiej demokracji to bardzo wiele różnych sytuacji przeszliśmy. Zgodnie z zasadą konstytucyjną w polskim systemie wybory muszą być proporcjonalne. Czy w 2015 roku ordynacja wyborcza, wg której wybory były przeprowadzone sprawiła, że wynik był proporcjonalny czy nieproporcjonalny? PiS uzyskał 37,5% głosów i 54% mandatów. Czy to jest zachowana proporcja?
Przypomnijmy sobie 2005 rok, kiedy każdemu, kto jest na tej sali wydawało się, że nic gorszego nas nie spotka. Premierem został Kaczyński, wicepremierem Lepper, Giertych. Wszyscy mówili, że to już jest koniec, że nasza demokracja przegrała z populizmem. Nieprawda! Wtedy było bezpieczniej z punktu widzenia polskiej demokracji, dlatego że trzeba było się z kimś ułożyć. Trzeba było mieć koalicję.
Dużo bardziej niebezpieczne dla demokracji było to, co się zdarzyło w 2015 roku. Więc z punktu widzenia bezpieczeństwa nas - obywateli, nie ma sensu tworzyć konstrukcji wyborczej, która w sposób nienaturalny promuje kogoś. Jeżeli jakaś partia uzyska 55% głosów, to niech ma 55% mandatów. Jeśli nie, to z wolą wyborczą musi tworzyć koalicję. To jest moim zdaniem druga rzecz. W związku z tym, uważam, że powinniśmy mówić o ordynacji wyborczej Hare’a-Niemeyera.
Po trzecie - większe zakorzenienie w strukturach europejskich, kwestia euro, kwestia wspólnej polityki energetycznej, szeregu rzeczy, o których powinniśmy mówić, mówiąc o bezpiecznikach.
Po czwarte - powinniśmy się porozumieć, co do systemowej reformy, zwiększającej władzę samorządową, decentralizacyjnej.
Po piąte - kwestia niezależnej, wpisanej do Konstytucji, Prokuratury, odpowiednio wybieranej.
Po szóste - i tu dwa słowa więcej powiem - wprowadzenie ustaw konstytucyjnych. W Konstytucji mamy wpisane szereg instytucji: Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy, Rzecznik Praw Obywatelskich. One mają wypisane w Konstytucji pewne uprawnienia i zawsze na końcu każdego artykułu jest napisane tryb i zasady działania określa ustawa.
Konstytucję zmienia się większością dwóch trzecich głosów, ale uważam, że w przypadku takich instytucji, każdej z takich instytucji powinna być informacja: tryb i zasada działania tej instytucji określa ustawa przyjmowana większością trzech piątych głosów, czyli kwalifikowaną. Nie byłoby wtedy takiej sytuacji, że PiS zmieniał siedem razy ustawę o Trybunale Konstytucyjnym, zaorując go do cna.
I po siódme - już nie chcę mówić o służbie cywilnej, o tych wszystkich rzeczach, które można normalnie ustawami zmienić, natomiast uważam - i mówię to też w obecności senatorów, także pani wicemarszałek Senatu - uważam, że w sposób fundamentalny powinien być wzmocniony Senat, jako instytucja, która jest dla naszego bezpieczeństwa ważna z punktu widzenia demokratycznego. Szczególnie jeśli chodzi o kwestie kreacyjne, czyli wyłaniania sędziów, na przykład do Trybunału Konstytucyjnego i innego rodzaju organów. Zobaczmy, jak wyglądała kwestia Rzecznika Praw Obywatelskich? Co by było, gdyby nie Senat? To jest jedna rzecz, jeśli chodzi o senat. Ale druga - uważam, że organizacyjnie i instytucjonalnie Senat powinien być rozdzielony od Sejmu kadencyjnie, nie powinny to być wybory, które się odbywają w tym samym czasie. To jest raz, a dwa - jeśli ustaliliśmy, co uważam jest dobre, że wybory do Senatu są w okręgach jednomandatowych, większościowe, to tak jak wszystkie inne wybory większościowe w Polsce, powinny się odbyć w dwóch turach. Dzisiaj, zobaczcie, przez sytuację, którą mamy z PiS-em, że walczymy z blokiem populistycznym, demokraci ze wszystkich organizacji są zmuszeni do tego, żeby wyłonić jednego kandydata zawczasu. Pierwsza tura wyborów do senatu skutkowałaby tym, żeby wyłonili tego jednego kandydata i nie byłoby zmuszania nikogo do dogadywania się, do rezygnacji.
To jest tyle.
Uważam, że projekt, jeśli chodzi o wspólną listę, czyli to, co pisałem 5 lat temu, straciło swoją aktualność, natomiast cała reszta uważam, że jest o co walczyć.
Konstytuanta, Paweł Kasprzak
Konstytuanta
Paweł Kasprzak
Gdybym mówił o Konstytuancie, to dokładnie to, o czym mówił przed chwilą Adam Szłapka. Adam Szłapka swój tekst opublikował, jak powiedział, w marcu 2018 roku.
My, Obywatele RP, od grudnia 2017 roku pisaliśmy i o wspólnej liście, i o głębokiej reformie konstytucyjnej kraju. W kwietniu mieliśmy swój pierwszy kongres programowy. Jak sądzę, do tej pory, poza OSK, który powołał Radę Konsultacyjną, jesteśmy jedynym z ruchów obywatelskich, który miał ambicję, żeby zamknąć w całościowy sposób swój program wyrażony w kategoriach politycznych, mówiąc o tym po pierwsze, jaką politykę demokratyczną bylibyśmy w stanie poprzeć, na przykład w wyborach. I zawsze jednoznacznie mówiliśmy, że to by była właśnie wspólna lista opozycji. A po drugie, jaki program. I chodziło tu o głęboką reformę konstytucyjną kraju. Przy czym to w zasadzie było niemalże jednobrzmiące z tym, co opowiedział przed chwilą Adam Szłapka.
Poza tym, pojawiło się parę dodatkowych elementów oraz to przede wszystkim, że kiedy mowa o ordynacji wyborczej, do której mamy równie krytyczny stosunek, to nie ośmielilibyśmy się jako ruch obywatelski sformułować własnych postulatów, jak ona naszym zdaniem powinna wyglądać. Raczej ośmieliliśmy się powiedzieć, że to jest rzecz, która musi zostać przemyślana i zdecydowana na nowo i zdecydowana przez kogo, to jest dosyć ważne.
W Kanadzie, kiedyś próbowano zmienić ordynację wyborczą w którejś prowincji i tam dla wszystkich było jasne, że decyzja w tej sprawie nie może należeć do polityków, bo to jest oczywisty konflikt interesów. Oni nie mogą pisać prawa dla siebie. Konstytucja jest też takim dokumentem, którego politycy nie mogą napisać sami dla siebie, bo jednym z istotniejszych elementów konstytucji każdego kraju jest to, by rządzeni wyznaczyli nieprzekraczalne granice rządzącym. Rządzący nie lubią mieć takich granic i ta refleksja dotyczy przecież nie tylko Prawa i Sprawiedliwości, bo tu nie ma kwestii, ale każdej władzy.
Adam Szłapka nazwał bardzo sprytnie i lepiej niż my, swój projekt Sejmem Wielkim, odwołując się do tej osiemnastowiecznej przepięknej polskiej tradycji. Ale zasada, o której mówię, jest nieporównanie starsza. Jest starsza niż zasada demokratycznego wyboru.
Zasada ograniczenia każdej władzy przez rządzonych to jest w Anglii Wielka Karta Swobód. To jest XIII wiek.
W Polsce, o czym mało kto pamięta, to są pacta conventa i artykuły henrykowskie. Piękna, unikalna polska tradycja to jest wiek, proszę Państwa, XVI.
A w takiej Francji na przykład, którą trzeba było "uczyć jeść widelcem", to jest dopiero oświecenie i Wielka Rewolucja Francuska, i Deklaracja praw człowieka i obywatela.
Dla nas pytaniem było, kto powinien te decyzje podjąć, w jakich obszarach, które uważamy za kluczowe i jak do tego pójść. Mówimy w kontekście wyborczym o tym wszystkim.
Adam Szłapka słusznie zauważył, że tym co spaja wszystkich demokratów powinna być reforma konstytucyjna. Ja bym powiedział jeszcze tak, że jak wyjdziemy do wyborów, tych, które są najważniejsze według nas, to podstawowym pytaniem powinna być refleksja, jak doszło do tego kłopotu, w którym teraz utkwiliśmy. Co takiego stało się w 2015 roku, że PiS wygrał te wybory. Dobra, wpadka, fuks d'Hondta, różne tego typu rzeczy. Ale jednak po tym mieliśmy całą serię kolejnych wyborów, które potwierdzały mandat PiS. Cokolwiek było o nich nie sądzić.
Co potwierdzały, mianowicie tak dokładnie? Otóż potwierdzały łamanie konstytucji.
Chcę przypomnieć, że konstytucję RP, tę którą my Obywatele RP bronimy, będąc posądzani o bohaterstwo niemalże w tym zakresie, to duża przesada, tę konstytucję uchwalono w 1997 roku w referendum. Ale uwaga, w tym referendum frekwencja wynosiła 43%. Przewaga konstytucji wynosiła 52%. Jak się jedno przez drugie pomnoży, to się okazało, że konstytucje wspierała wtedy liczba uprawnionych do głosowania wyborców równie liczna jak ci, którzy w 2015 roku poparli Andrzeja Dudę. Nieco wyższa niż te 19,5%, bo to 23% wychodzi. Nieco wyższa niż te 19,5%, które dało PiS-owi wtedy samodzielną władzę. Ale to nie była większość. Wszystkie ówczesne sondaże pokazywały, że konstytucja przegra. I tak było. Im wyższa była w okręgach referendalnych frekwencja wyborcza, tym większy był sprzeciw wobec tej konstytucji, która obowiązuje już tylko na papierze do dzisiaj. Więc mandat tej konstytucji jest istotny.
Ale teraz powody, dla których demokracja się załamała.
To w jaki sposób PiS zdeptał tę demokrację, Adam Szłapka ma rację, jest dla nas wytyczną, co trzeba poprawiać.
Ale powody, dla których ludzie zwrócili się dosyć świadomie przeciwko tej demokracji, jaką znali wtedy, były znacznie szersze i głębsze. Trochę o tym Adam Szłapka wspomniał mówiąc o Senacie - trójpodział władzy. To są nie tylko niezawisłe sądy, o których przez te siedem lat mówimy, ale to jest kontrola rządu przez parlament. To nigdy nie istniało w III RP, z tego sobie należy zdać sprawę. Temu mniej więcej może służyć ten postulat, by wzmocnić funkcję Senatu i rozsunąć kadencje, tak, żeby to nieco inna większość polityczna była tam prezentowana.
Ale być może są inne rozwiązania tutaj do zastosowania, które polscy wyborcy, obywatele mieliby w duszy, gdyby ich w ogóle o to kiedykolwiek zapytać, bo tego nie zrobiono w historii III RP, nigdy.
Prawicowcy, którzy wtedy sprzeciwiali się w 1997 roku polskiej konstytucji, mieli na myśli system prezydencki. Ja nie jestem jego zwolennikiem i w odróżnieniu od Adama nie jestem też w partii żadnej, żeby cokolwiek tutaj proponować, ale uważam, że to jest kwestia, która musi zostać postawiona, ponieważ system prezydencki, taki jak jest na przykład we Francji, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, on gwarantuje tę rzeczywistość, w której istnieje podział władzy. Prezydent wybierany z innego klucza, mający pełni władzę wykonawczej, jest kontrolowany przez parlament, który niejako w naturalny sposób staje się w stosunku do niego opozycją.
To jest projekt do rozważenia. Uważamy, napisaliśmy to w programie, że ten problem powinien zostać postawiony otwarcie.
Ustawy rangi konstytucyjnej - jak najbardziej. Prawa kobiet, prawa prokreacyjne kobiet, powinny być przedmiotem takich ustaw. Bo to nie może być tak, że każda bieżąca większość, doraźna większość polityczna, wywraca życie połowy obywatelek naszego kraju kompletnie do góry nogami. Albo kaprys biskupów. To musi być przedmiotem co najmniej takiej legislacji o randze ustaw organicznych, tak to się fachowo, w prawniczym języku nazywa.
Jest takich kwestii wiele, ale wśród nich też jest jeszcze głęboka reforma ustrojowa partii politycznych. Trzeba zauważyć, że nie przypadkiem zamachu stanu w Polsce dokonuje