Autor: Roman Spandowski

Posądzano mię i sam wobec siebie byłem w zasadnych wątpliwościach, czemu w obiektywnej notacji czasowej historii ciągle używam dokładników „p.n.e.” – czyli ‘przed naszą erą’ oraz „n.e.” – czyli ‘naszej ery’. Bo są takie postkomunistyczne. A powinno być ‘przed lub po Chrystusie’. A z komunizmem tak walczyłem.
Są dwa powody. Rozpocznę uniwersalnie. Obecną notację czasu wymyślił na pocz. VI w. ne. mnich Dionizjusz Mały (= Exiguus) na podstawie mocno skąpo zachowanych ówczesnych źródeł. A ewangelia Mateuszowa się wydała najwiarygodniejsza – bo Mateusz jako pierwszy apostoł był najbliższy prawdzie.
Ale wg tejże ewangelii (i tylko niej) Jezus miał się urodzić za panowania Heroda Wielkiego, który zmarł w 4. r. pne. Oraz za rządów rzymskiego namiestnika Syrii Kwiryniusza podczas państwowo zarządzonego spisu ludności. Sam Kwiryniusz rozpoczął urzędowanie w Judei dopiero po 5. r. ne., kiedy żydowscy poddani wypowiedzieli posłuszeństwo następcy tamże Heroda Wielkiego, czyli jego synowo
Archelaosowo. W następstwie czego Judea dostała się bezpośrednio pod rzymską władzę, którą w imieniu Kwiryniusza z Damaszku w Jerozolimie sprawował prokurator Judasz z Pontu, już dawno tam obecny.
Sam spis podatkowy w pozyskanej w ten sposób Judei (bynajmniej nie ogólnopaństwowy, bo imperium rzymskie ciągle za Oktawiana toczyło wojny o oparcie północno-zachodnich granic państwa o Ren i Dunaj) jest być może tym niekoniecznie dokładnie z relacji Mateusza. A ewangelia Mateusza, jak zresztą
wszystkie inne w sumie nad wyraz skąpe na ten temat, nie mogą tu robić za przekonujące historycznie dowody.
A przy okazji – jak tu powiedzieć, że Jezus narodził się ok. 4 r. pr.Ch.? A tzw. rzeź niewiniątek ok. 6. r. poCh.? Tyle o historii.
Wskutek piorunująco postępującej w czasach nowożytnych przewagi cywilizacyjnej Europy nad światem, stopniowo przez Europę kolonizowanym, europejska rachuba czasu z jej ewidentnie chrześcijańskimi źródłami, stawała się powszechnie obowiązująca. Czyli przyjmowały ją ludy islamu, liczące początek swojej ery od ucieczki Mahometa z Mekki do Medyny, żydzi od supponowanego przezeń początku świata (chrześcijanie długo byli z nimi w tym zgodni), chrześcijańscy bądź co bądź Etiopczycy od czegoś jeszcze, Tajowie od czegoś innego itp. itd. A i Chińczycy, Japończycy, Koreańczycy, nie mówiąc już o doszczętnie pognębionych pierwotnych Amerykanach.
Postśredniowieczna nauka europejska przyjęła tę rachubę jeszcze ze względów tradycyjnie religijnych, ale oświeceniowa i postoświeceniowa uczyniła z niej światopoglądowo neutralnym tłem dziejących się wydarzeń.
I bardzo mi z tym jest dobrze. Jak będę potrzebował dawniejszych notacji, odwołam się do radiowęgla (czyli C14). Ale krk odmówię tego prawa. Jemu wystarczy historyczna przeciętność.

Udostępnij: