Roman Spandowski
„Nie ma Żydów już w Polsce niestety.
Ni Jankiela, co grał na cymbałach.
Ni szmoncesów już nie ma na przesyt.
Jednoplemiennej Polsce więc chwała.
Ale ciągle ich w Polsce mi braknie.
A czy sam jestem, co ich wciąż łaknie?
Nie ma Żydów i nie ma synagóg.
Nie ma kramów, Żydówek też przy nich.
Brak ich ślubów i wian, i posagów.
Dzięki Bogu – endecki rzekł cynik.
Ale ciągle tu tęsknię za nimi.
Bom ja żaden endecki jest cynik.
Nie ma gett, choć nie nasze to dzieło.
Bo to Niemcy je za nas zniszczyli.
Dzięki nim mamy w dziejach już przełom –
w kraju żyć, co go ci odżydzili.
Ale ciągle mi w Polsce ich braknie.
Mam nadzieję, że ty ich też łakniesz.
Wiem – są domy, krajobraz, cmentarze.
Nowi ludzie to wiedzą niekiedy.
Ktoś ci coś, co ich było, pokaże.
I zamilknie. Cóż pytać se biedy?
Ale ciągle mi pusto bez ONYCH.
Niby wszystko okej jest, jak trzeba.
Ale nie jest. To nie są androny.
Bo ICH nie ma. ICH ziemi i nieba.